

Jakim jestem inwestorem?
Krok pierwszy to zatem odpowiedź na pytanie – czy jesteśmy w stanie zainwestować swoje pieniądze na kilka, kilkanaście lat.
Skłonność do ryzyka inwestora indywidualnego jest więc w istocie nie pytaniem: akcje czy bezpieczne obligacje, ale raczej o to, czy jest w stanie zaufać młodym rozwijającym się spółkom, które mają co prawda największy potencjał wzrostowy, lecz także towarzyszy im największe ryzyko niepowodzenia. Czy lepsze będą znane, duże firmy uznawane za bezpieczne, ale za to nie rokujące szybkiego rozwoju. Krok drugi jest więc odpowiedzią na pytanie – czy umiemy postawić na innowacyjne i ryzykowne firmy, czy raczej poszukamy stabilnie rozwijających się spółek.
Jest wreszcie trzecie i nie mniej ważne pytanie – o wiedzę inwestycyjną. Laik, który nie potrafi ocenić perspektywy danej spółki, wycenić choćby w przybliżeniu wartości akcji (na przykład mierząc stosunek wartości zysku na jedną akcję do wartości rynkowej jednej akcji), powinien przed rozpoczęciem inwestycji, sporo dowiedzieć się na ten temat. Bez niezbędnej wiedzy inwestowanie na giełdzie przypomina wizytę w kasynie.
Są także pewne szkoły inwestowania, które pozwalają ominąć wiedzę fundamentalną, lecz trzeba zastąpić ją analizą techniczną – czyli zdolnością do analizowania wykresów i czytania z nich odpowiedzi, czy dane akcje są czy też nie, atrakcyjną inwestycją. Jednak i na zdobycie tej wiedzy potrzebny jest czas i spore doświadczenie.
Zdobycie odpowiedniej wiedzy, to jeden z najważniejszych kroków przed rozpoczęciem inwestycji.
Samodzielnie, czy z pomocą funduszy?
Zatem nawet inwestor, który nie posiada niezbędnej wiedzy może próbować swoich sił na giełdzie, jeśli wynajmie do tego specjalistów. Są jednak pewne mankamenty tego rozwiązania. Po pierwsze są to koszty – wpłacający środki zwykle płaci już na wejściu opłatę manipulacyjną. Później dodatkowo ponosi koszty zarządzania funduszem – zwykle 3-5 proc. wartości powierzonych środków rocznie (taki model sprawia, ze zarządzającym zależy na pomnażaniu powierzonych im pieniędzy). Jednak nawet powierzenie środków specjalistom nie jest żadną gwarancją osiągnięcia sukcesu inwestycyjnego. Co więcej, powierzając je funduszowi, tracimy wpływ na to, w co pieniądze będą inwestowane, a ze względu na konieczność zachowania tajemnicy zawodowej, na bieżąco nie będziemy nawet znać szczegółowego składu portfela inwestycyjnego, czyli tego w jakie spółki zostały zainwestowane nasze pieniądze.
Zatem decydując, w jaki sposób pomnażać swoje oszczędności, powinniśmy wiedzieć, czy chcemy inwestować sami (to może dawać szanse na większe zyski), czy powierzyć je specjalistom i skorzystać z ich wiedzy. Jeśli wybór pada na fundusze, pozostaje jeszcze kwestia ich wyboru – a jest co najmniej kilkadziesiąt samych funduszy akcji. Dobrym pomysłem jest poznanie ich osiągnięć w przeszłości. Nie wystarczy jednak sprawdzić, czy fundusz osiągał zyski, lecz przede wszytkim to, czy uzyskane przez niego stopy zwrotu były wyższe niż w innych funduszach (co nie oznacza automatycznie, że w przyszłości będzie podobnie). Na koniec możemy jeszcze sprawdzić poziom opłat pobieranych od klientów funduszy, choć jest to najmniej istotny czynnik wyboru.
Możliwości inwestowania – narzędzia inwestycyjne
Przez rachunek maklerski można także kupować obligacje, a co bardziej istotne wyrafinowane instrumenty inwestycyjne jak kontrakty terminowe i opcje. Opłaty za prowadzenie rachunku mogą być zależne od rozbudowania jego funkcji i od aktywności inwestora. Część biur udostępni rachunki za darmo, zwłaszcza jeśli to będą proste rachunki, inne pobiorą kilkadziesiąt złotych opłaty rocznej. Najdroższe są rachunki umożliwiające dostęp do notowań giełdowych w czasie rzeczywistym – te mogą kosztować nawet kilkaset złotych rocznie. Ponadto, od składanych i zrealizowanych zleceń zapłacimy prowizję maklerską. Najtańsze są zlecenia składane przez internet, nieco droższe przez telefon, a najdroższe składane osobiście – w biurze maklerskim. Najlepiej wybrać biuro właśnie ze względu na koszty prowadzenia rachunku a także ze względu na oferowaną wygodę w dostępie do jego usług, kierując się np. wynikami rankingów prasowych.
Również inwestowanie w fundusze niesie ze sobą całe spektrum wyboru. Samych Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych jest kilkadziesiąt. A każde z nich oferuje dostęp do kilku do kilkunastu funduszy inwestycyjnych. Niektóre z nich oferują tzw. fundusze parasolowe – te oferują możliwość zamiany jednego funduszu na inny bez konieczności płacenia podatku dochodowego od zysków kapitałowych. Zwykle w funduszach znajdziemy fundusze akcji, fundusze mieszane (inwestują w akcje, ale nie całość środków lecz tylko ich część) oraz uważane za bezpieczne fundusze obligacji i rynku pieniężnego. Do wyboru są także fundusze inwestujące na zagranicznych rynkach, a także fundusze sektorowe – np. inwestujące w akcje spółek budowlanych, albo finansowych. Wreszcie są także dostępne platformy inwestycyjne, które gromadzą fundusze różnych TFI pod jednym dachem i oferują za jednym zamachem możliwość inwestowania w kilkadziesiąt różnych funduszy – po kilka z każdego rodzaju.
Rozpoczęcie inwestowania w fundusze wymaga dokonania stosownych formalności z TFI lub jego dystrybutorem. Zarządzanie rejestrem (rodzajem rachunku funduszy) możliwe jest później przez Internet lub telefon – tak jak w przypadku biura maklerskiego. Wybór TFI i poszczególnych funduszy powinien rozpocząć się od oceny wyników stóp zwrotu osiąganych przez fundusze w porównaniu z konkurencją. Można także skorzystać z rankingów publikowanych w prasie, lub porozmawiać z doradcą finansowym w banku lub jednej z sieci doradztwa finansowego.
Nowością na naszym rynku są także lokaty strukturyzowane – godzące gwarancję kapitału (na ogół mamy pewność, że wycofamy co najmniej tyle pieniędzy ile zainwestowaliśmy) i poziom zysków osiąganych w funduszach inwestycyjnych. W tym przypadku należy zwrócić baczną uwagę na poziom opłat. Laikom bardzo trudno zorientować się w kosztach tego rodzaju inwestycji. Na ogół tego rodzaju lokaty są oferowane w działach bankowości prywatnej banków i klientom sieci doradztwa finansowego.


do góry







