Moje finanseNasze finanseFinanse rodzinne

Czy słysząc o hossie lub bessie na giełdzie zastanawiasz się jak cena akcji wpływa na Twoje życie? Nawet jeśli nie jesteś inwestorem…


Codziennie na czołowych giełdach świata – od Nowego Jorku przez Londyn po Tokio, czy Hongkong – odbywa się gra o zysk, a wielu uczestników tej gry jednorazowo wrzuca do puli miliardy dolarów czy euro. Większość z nas nawet nie przypuszcza, że grają oni również… naszymi pieniędzmi.

W Polsce bezpośrednio na giełdzie papierów wartościowych inwestuje około ćwierć miliona osób, ale pośrednio lokuje tam pieniądze aż kilkanaście milionów Polaków. Każdy zatrudniony uczestniczy w otwartych funduszach emerytalnych, a one wszak inwestują część naszych pieniędzy na giełdach i to nie tylko w Warszawie. Coraz więcej osób lokuje oszczędności w funduszach inwestycyjnych i to tych bardziej agresywnych, a więc także grających na zagranicznych giełdach.

Nikt nie może mówić, że nie obchodzi go sytuacja na giełdach świata. Nawet bowiem ci, którzy nie mają ani funduszy, ani nie uczestniczą w OFE, są konsumentami, których los jest uzależniony od stanu gospodarki. Jej stan, jak w zwierciadle odbija się na poziomach kursów giełdowych.

W krótkim okresie zachowanie inwestorów na giełdach bywa nieobliczalne – czasem trudno racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego mają miejsce silne wzrosty cen akcji lub znaczne ich spadki. Ale w dłuższym okresie koniunktura na giełdach jest zależna od rozwoju gospodarczego. Spadki na giełdach często są pierwszym zwiastunem pogorszenia koniunktury w całej gospodarce. Klasycznym przykładem jest krach z 1929 roku, gdy niespodziewane, silne spadki na giełdzie w Nowym Jorku zapoczątkowały kilka lat Wielkiego Kryzysu.

Ale bywa też  inaczej – równie silne i także niespodziewane spadki na tej samej giełdzie w 1987 roku nie pociągnęły świata w otchłań kryzysu. Indeksy akcji wkrótce zaczęły piąć się w górę i po roku znowu biły rekordy wszechczasów.

Zawsze jednak spadki na giełdach są powodem do niepokoju i zawsze warto wtedy przemyśleć, jak chronić swoje oszczędności przed skutkami bessy. Bowiem tylko nieliczni inwestorzy umieją zarabiać nawet w okresie bessy.

powrót drukuj